Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2014

Sernik szwarcwaldzki

Witajcie w Nowym Roku!

Dziś przepis znaleziony na blogu Doroty Świątkowskiej - Moje Wypieki. Sernik jest doskonały i nie wymaga pieczenia. Natomiast nie wytrzymuje długo bez lodówki. Wygląda na żywo lepiej, niż na zdjęciach :) Spróbujcie - nie będziecie żałować!

Uwaga: zrobiłam z podwójnej porcji sera i kremówki, bo miałam większą formę, niż ta przewidziana w oryginalnym przepisie.




Sernik szwarcwaldzki


Składniki na spód (na formę większą niż 21 cm, przydałoby się min. o 1/3 więcej składników):
150 g ciastek czekoladowych (*np. Oreo; w oryginalnym przepisie były te z nadzieniem czekoladowym, ja użyłam tych klasycznych)
40 g masła, w temperaturze pokojowej lub roztopionego

Składniki na masę serową (dałam wszystkiego 2 razy więcej):
200 g półtłustego twarogu sernikowego, zmielonego (użyłam mojej ulubionej Piątnicy)
200 g śmietany kremówki 36%, schłodzonej (użyłam 30%)
50 g cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (użyłam ziaren z jednej laski wanilii)
15 g żelatyny w proszku
1/4 szklanki wody, wrzącej

Składniki na galaretkę:
2 galaretki wiśniowe
300 g wiśni świeżych lub mrożonych (użyłam mrożonych - o świeże teraz ciężko ;) )


SPÓD:
Ciastka i masło zmiksować w malakserze do otrzymania masy o konsystencji mokrego piasku. Cytuję tu autorkę, ale określenie to konsystencji jest moim zdaniem najbardziej trafne.

Formę (tortownicę - ja miałam taką o średnicy 23 cm; w oryginale było 21 cm) wyłożyć masą ciasteczkową, wyrównać i wstawić do lodówki na min. 30 minut.

MASA SEROWO-ŚMIETANOWA:
Wszystkie składniki, tak jak na klasyczny, pieczony sernik, powinny być w temperaturze pokojowej (poza wodą i kremówką).

Żelatynę dokładnie rozpuścić w wodzie, odstawić do lekkiego przestudzenia.

W misie miksera umieścić twaróg, cukier puder i wanilię (jeśli używacie ekstraktu dodajcie go do otrzymanej masy, a nie przed). Zmiksować do otrzymania gładkiej masy. Odłożyć dużą łyżkę masy i zmiksować z rozpuszczoną żelatyną. Dopiero tak przygotowaną żelatynę połączyć z resztą masy.

W drugim naczyniu ubić śmietanę kremówkę. Stopniowo dodawać do masy serowej z żelatyną i delikatnie wymieszać szpatułką lub łyżką. Zależy nam, żeby masa pozostała puszysta :)

Masę serową wyłożyć na schłodzony spód ciasteczkowy, wyrównać. Odłożyć do lodówki do całkowitego stężenia (najlepiej na noc).

Na następny dzień lub po całkowitym stężeniu masy serowej, rozmrozić wiśnie (jeśli używamy zamrożonych) i rozpuścić galaretki w 1/2 ilości wody, o której mowa w instrukcji, czyli 500 ml na 2 galaretki.Wystudzić je.

Część wiśni wyłożyć na wierzch schłodzonego sernika. Zalać częścią galaretki. Odłożyć do lodówki do stężenia. Następnie wyjąć z lodówki, wyłożyć kolejną warstwę wiśni, znowu wylać na nią niedużo galaretki. Po steżeniu wylać na wierzch resztę galaretki. /Dzięki temu wiśnie nie będą pływały przy wierzchu galaretki/.

Ja wyłożyłam od razu wszystkie wiśnie, ale galaretkę wlewałam porcjami i też się udało :)


Pozostawić na kilka godzin w lodówce. 
Ja bym jeszcze dopisała - raczej trzymać w lodówce, bo nie lubi upałów ;)


Smacznego!!

piątek, 16 sierpnia 2013

Bezglutenowa szarlotka prowansalska

Dziś klasyka. No, prawie. Szarlotka prowansalska z... tymiankiem :) Smakowita wielce!

Przepis oryginalny pochodzi z Kwestii Smaku, ja tylko przerobiłam na bg.
(przyznaję, że wiele zmieniać nie musiałam)

Jedna ważna rzecz: naprawdę trzeba wziąć blachę min. 20x30 cm, ale raczej większą (np. 26x33 cm, jak sugeruje autorka oryginalnego przepisu). Ja użyłam tortownicy 26 cm i okazała się znacznie za mała.



Szarlotka prowansalska

Spód:
150 g mąki kukurydzianej (oczywiście możecie użyć pszennej, jeśli... możecie :) )
100 g mąki ziemniaczanej lub ryżowej
50 g cukru 
150 g zimnego masła
1 jajko kurze lub 4 przepiórcze

Kruszonka:
100 g mąki kukurydzianej (lub pszennej)
50 g mąki ziemniaczanej lub ryżowej
100 g wiórków kokosowych (lub pokruszonych czy zmielonych płatków migdałów)
50 g cukru
125 g zimnego masła

Jabłka:
1 - 1,5 kg kwaśnych jabłek (najlepiej szara reneta, antonówka)
1 łyżka masła
1/2 szklanki cukru (albo mniej - jak lubicie)
2 łyżki cukru wanilinowego lub z prawdziwą wanilią lub 2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 łyżeczka cynamonu
szczypta suszonego (lub świeżego) estragonu
szczypta suszonego (lub świeżego) tymianku (w obu przypadkach użyłam suszonego)

oraz:
150 g dżemu pomarańczowego (użyłam morelowego, domowego)


SPÓD:
Mąki mieszamy z cukrem, na środku robimy dołek i wbijamy w niego jajko/jajka. Zimne masło kroimy w kosteczkę i siekamy z mąkami, cukrem i jajkiem (jajkami). Następnie szybko zagniatami ciasto. Lepimy z niego kulę, zawijamy w folię (aluminiową lub spożywczą) i wkładamy do lodówki na godzinę. Po tym czasie ciasto wyciągamy, rozwałkowujemy między dwoma arkuszami papieru do pieczenia, odklejamy górny i, na dolnym, przenosimy na blachę. Ciasto dziurawimy widelcem i jeszcze na chwilę chowamy do lodówki.

KRUSZONKA:
Suche składniki mieszamy. Masło siekamy w kosteczkę, po czym wrzucamy do pozostałych składników i rozcieramy palcami do momentu aż powstaną nam grudki kruszonkowe :) Raczej jest to szybki proces. Na czas przygotowania jabłek, wstawiamy do lodówki.

JABŁKA:
Obieramy, kroimy na ćwiartki, pozbywamy się gniazd nasiennych i ostatecznie kroimy na kawałki ok. 2 cm. Na patelni z grubym dnem roztapiamy masło. Wrzucamy jabłka, zasypujemy cukrem. Podgrzewamy na średnim ogniu, dodając cukier wanilinowy i cynamon. Prażymy ok. 15 min, aż jabłka się rozpadną. Na koniec dodajemy zioła.


Piekarnik nagrzewamy do 175℃. 
W lodówki wyjmujemy formę z ciastem. Smarujemy je dżemem pomarańczowym albo morelowym. Na nim rozkładamy jabłka, a wierzch posypujemy równo kruszonką.

Wstawiamy do piekarnika i pieczemy ok. 45-55 min, aż wierzch będzie złoty. Po 30 min. trzeba sprawdzić, jak się ma nasza szarlotka, bo piekarniki różnie pieką i czasem wystarczy pół godziny.

Wyciągamy z piekarnika, studzimy, posypujemy cukrem pudrem i kroimy. Tak, kroimy raczej wystudzone ciasto, bo ciepłe może się rozwalać najnormalniej w świecie :)

Smacznego!!

środa, 17 lipca 2013

Muffiny otrębowe z jagodami

No to dziś - bez glutenu i bez nabiału - muffiny śniadaniowe "otrębuski" z jagodami :) Są przepyszne!! Ja wiem, że "bez glutenu" i "bez nabiału" brzmi, jak "chyba żartujesz, że to może być dobre!", ale naprawdę jest. Przysięgam. I zdrowe :) Polecam bardzo.
Inspiracją był ten przepis z Moich Wypieków.






Muffiny otrębowe z jagodami

50 g otrębów (użyłam gryczanych)
150 ml mleka (użyłam ryżowego)
150 g mąki kukurydzianej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 małe jajka kurze albo 6 przepiórczych
120 g brązowego cukru
150 ml oleju słonecznikowego
130 g jagód

Piekarnik nagrzać do 170℃. Formę do muffinków wyłożyć papilotkami.

UWAGA: wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.

W pierwszej kolejności wymieszać mleko z otrębami i odstawić.

W jednej misce wymieszać mąkę, sodę, proszek. W drugiej - roztrzepane jajka, olej i cukier.

Teraz: połączyć zawartości wszystkich pojemniczków i jagody. Wymieszać łyżką (nie mikserem, bo jagody szlag trafi).

Ciasto rozlać/rozłożyć do papilotek. Piec około 20-25 min (do suchego patyczka). Studzić na kratce (choć ciepłe też są pyszne :) ).

I tyle :)

Smacznego!!


I jeszcze jeden przepis dodany do akcji:

czwartek, 11 lipca 2013

Mus jaglany z jagodami

No, Kochani, to jest PYSZNE!! A banalne, jak 2 + 2 :) Mus z kaszy jaglanej - deserowy, sycący, piękny. Piękny? Tak!! Ten kolor jest nieprawdopodobny! (na zdjęciach tak tego nie widać)

Wersja ta jest z miodem, ale myślę, że spokojnie można go zastąpić syropem klonowym (akurat nie miałam) i z mlekiem migdałowym (można pominąć, jeśli nie macie albo zastąpić dowolnym mlekiem roślinnym).

A zatem... mus jaglany, voilà!



Mus jaglany z jagodami

3/4 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
pół szklanki jagód
1/4 szklanki mleka roślinnego
łyżka miodu


Wszystko wymieszać i zmiksować na gładki krem (albo mniej gładki - ja lubię czuć drobinki kaszy).


Smacznego!

Przepis dodaję do akcji:

niedziela, 7 lipca 2013

Ucierane ciasto z jagodami i truskawkami - NAJLEPSZE!

Po pierwsze - serdeczne pozdrowienia z Olsztyna :)


A po drugie - przedstawiam Wam  n a j l e p s z e  (jakie do tej pory zrobiłam) ucierane ciasto z owocami. I kruszonką :) Bezglutenowe! Oczywiście, jak ktoś woli z normalną mąką - proszę bardzo.
Ciasto jest delikatne, leciutkie, puszyste, ale się nie kruszy, co zasadniczo odróżnia je od ciasta z jagodami z tego przepisu. No i ta kruszonka... Ech :) Pieszczota dla podniebienia! Polecam z całej mocy, naprawdę.

Przepis znalazłam na niezawodnych Moich Wypiekach. Przerobiłam na bg.



Ucierane ciasto z owocami i kruszonką

Ciasto:
200 g masła
szczypta soli
160 g cukru
4 duże jajka kurze lub 16 przepiórczych
200 g mąki kukurydzianej (można oczywiście użyć pszennej)
40 g mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
600 g dowolnych owoców (np. truskawek, odszypułkowanych i przekrojonych lub jagód)*

Kruszonka:
150 g mąki
100 g masła, schłodzonego
50 g cukru pudru


*ja użyłam tyle, żeby przykryły cały wierzch ciasta - przyznaję, że ich nie ważyłam. I dałam zdecydowanie więcej jagód, niż truskawek (bo akurat to miałam w lodówce).

UWAGA! 
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową, więc warto je wcześniej wyciągnąć z lodówki.


Piekarnik nagrzewamy do 175℃. Formę (20x30 cm) smarujemy masłem.

Masło ucieramy w misie miksera na gładką, jasną, puszystą masę. Dodajemy cukier i szczyptę soli. Dalej ucieramy. Dodajemy po jednym jajku. Po każdym dokładnie miksujemy masę (ucieramy). Na koniec dosypujemy mąki z proszkiem. Mieszamy (może być szpatułką) tylko do połączenia się składników. Przekładamy do formy. Na wierzchu układamy owoce (rozcięciem do góry). 

Kruszonka. Mąkę i cukier mieszamy. Dodajemy pokrojone w kawałeczki masło (chyba, że jest ciepłe - wtedy wrzucamy bez krojenia). Zagniatamy szybko tak, żeby nam powstały kruszonkowe grudki :)

Gotową kruszonką posypujemy ciasto i wstawiamy do piekarnika.
Pieczemy ok. 45 min. (do suchego patyczka).

No i tyle :) Pyyyyszne jest!!

Smacznego!


Przepis dodaję do akcji:

piątek, 28 czerwca 2013

Ucierane ciasto z jagodami (najprostsze na świecie!)

Przepis na to ciasto dostałam dawno temu od mamy moich sąsiadek i był to chyba mój drugi własnoręczny wypiek (pierwszym był murzynek) - więc mam do niego wielki sentyment. Niemniej jednak nie dzielę się nim ze względu na sentyment (albo przynajmniej nie tylko), ale na fakt, że ten przepis zawsze działa (sic!). Nigdy nie zrobił mi się zakalec, nie trzeba mieć wagi (wystarczy szklanka) i... no jest pyszne, lekkie i sypkie, jak babka piaskowa. A! I równie dobrze sprawdza się w wersji glutenowej, jak i bezglutenowej, co zapewne ucieszy część alergików. A zatem... ucierane ciasto z jagodami przed Wami :)

p.s. oczywiście można użyć dowolnych owoców :)




Ucierane ciasto z jagodami

4 jajka kurze lub 18 przepiórczych (opakowanie całe)
3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków (jak ktoś woli bardziej słodkie, można dodać całą szklankę)
1 szklanka mąki kukurydzianej (lub pszennej, tortowej)
1 szklanka mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
250 g masła
aromat rumowy/arakowy (jak ktoś nie używa aromatów, można pominąć, ale... polecam :) )

jagody lub inne owoce (przynajmniej szklanka)


Piekarnik nagrzewamy do 180℃. Formę 20x30 cm smarujemy masłem.

Masło roztapiamy. Jajka miksujemy z cukrem na gładką, jasną, puszystą masę (porządne kilka minut). Do ubitej masy dodajemy mąki wymieszane z proszkiem, aromat i roztopione masło. Wszystko miksujemy do połączenia się składników.

Przelewamy do formy, na wierzchu (w miarę równomiernie) rozkładamy owoce.

Pieczemy ok. 40 min. - do "suchego patyczka".

Studzimy, posypujemy cukrem pudrem i... gotowe :)


Smacznego!


Przepis dodaję do akcji:

wtorek, 26 lutego 2013

Wegańskie ciasto bananowe

Fajne, zbite, mokre ciasto bananowe. Nie rośnie jakoś spektakularnie, ale też nie sprawia wrażenia zakalca. Po prostu jest wilgotne. Super smaczne z gorzką herbatą albo czarną kawą! I nieźle się trzyma przez 3 dni (na pewno - więcej nie daliśmy rady wytrzymać bez jedzenia go :) ). A! I świetnie mu (ciastu temu) robi sok z pomarańczy - jest lekko cytrusowe i przez to... intrygujące :)

Przepis przerobiony na bezglutenowy. No, coś tam jeszcze przerobiłam... :)
Oryginalny przepis z ciekawego, wegańskiego bloga lunchboxbunch. Polecam :)



Wegańskie ciasto bananowe

suche:
1 1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1 szklanka brązowego cukru (ja dałam trochę mniej - 3/4)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 szklanki płatków owsianych (można pominąć - ja dałam bezglutenowe płatki owsiane, błyskawiczne)
1 łyżeczka soli

mokre:
2 małe banany, rozgniecione
1/4 szklanki oleju kokosowego, roztopionego
1/4 szklanki soki z pomarańczy lub mandarynki (świeżo wyciśniętego)
1/4 łyżeczki skórki startej z pomarańczy (pominęłam ten element)
1 łyżeczki ekstraktu z wanilii (dałam aromat waniliowy)
3/4 szklanki wrzątku + łyżka dobrej czarnej herbaty (użyłam mojej ulubionej Lady Grey)

Dodatkowo (opcjonalnie):
1/3 szklanki płatków migdałów (użyłam migdałów z odrobiną jabłek)
1/4 szklanki siekanych orzechów laskowych lub włoskich
1/2 szklanki pokrojonych na drobne kawałki suszonych jabłek


Piekarnik nagrzewamy do 180℃. 

Suche składniki mieszamy. 
We wrzątku zaparzamy herbatę. Mieszamy razem wszystkie mokre składniki, a potem wszystko razem - można krótko zmiksować - do połączenia się składników.

Ciasto przelewamy do keksówki (jeśli mamy małe keksówki - można podzielić na 2) lub dowolnej formy. Nie rośnie bardzo, więc spokojnie może być do wysokości 3/4 formy.

Pieczemy ok. 35 min. Do suchego patyczka.

Studzimy chwilę w formie, a potem na kratce.

Smacznego!

poniedziałek, 24 września 2012

Jesienne ciasto z jabłkami i migdałami


Jesień nadeszła. Piękna, słoneczna, kolorowa jesień. Czasem kapryśna i deszczowa, ale i pełna nasyconych barw, dojrzałych aromatów... Lubię jesień. Uwielbiam szeleszczące liście, suszące się w kuchni orzechy, wiszące pod sufitem łańcuchy pachnących grzybów, rozgrzewającą kawę z miodem i kardamonem, mgliste poranki, łagodne ciepło dogasającego lata...

Dzisiejsza propozycja, to rodzaj sypkiej, hmmm, szarlotki. Przepis znalazłam na Moich Wypiekach, ale przyznaję, że trochę go zmodyfikowałam. Ciasto, które powstało jest... śliczne i jesienne właśnie :) I pięknie, choć delikatnie, pachnie cynamonem i jabłkami. Idealne do czarnej herbaty!
I nawet nieźle wytrzymuje presję czasu :) - było świeże przez kilka dni. Polecam.



p.s. w oryginalnym przepisie, jabłka zapadają się w ciasto - u mnie pozostały na wierzchu, bo:
a) ciasto było dość gęste,
b) jabłek było dużo,
c) piekłam je w tortownicy, a nie w prostokątnej, szerokiej formie.

Oczywiście powyższe kombinacje i zmiany ciastu nie zaszkodziły zupełnie. Sprawiły raczej, że wygląda ono niego inaczej - powiedziałabym nawet, że ciekawiej :) Jest jakieś takie eleganckie. I jeszcze zmieniłam orzechy włoskie na migdały, bo akurat taki zestaw miałam pod ręką. Więcej grzechów nie pamiętam :) Zapraszam do lektury i prób!



Jesienne ciasto z jabłkami i migdałami

1 szklanka mąki ziemniaczanej
1 szklanka mąki kukurydzianej
1 łyżeczka proszku do pieczenia (bezglutenowego, jeśli to dla Was ważne)
5 jajek kurzych lub 18 przepiórczych (o temperaturze pokojowej!)
3/4 szklanki cukru (tym razem dałam biały)
250 g masła (roztopionego)
550 g jabłek (najlepiej takich jesiennych, kruchych, żeby nie miały zbyt dużo soku)
duża garść migdałów
1 łyżeczka cynamonu

opcjonalnie: cukier puder do posypania

Piekarnik nagrzewamy do 200℃. Tortownicę (o średnicy ok. 24 cm) smarujemy masłem i możemy wysypać mąką (ale nie musimy).

Mąki wymieszać z proszkiem i cynamonem.

Jabłka obrać, pokroić w kostkę (nie musi być mała!). Można skropić je sokiem z cytryny, żeby nie ciemniały. Migdały posiekać (ale również nie bardzo drobno) i uprażyć na suchej patelni.

Do misy miksera wbić jajka (w całości) i ubić je na najwyższych obrotach na lekką, puszystą pianę. Stopniowo, nie zmniejszając obrotów miksera, dodawać cukier - uzyskamy gęstą, błyszczącą masę/pianę. Następnie stopniowo dodajemy mąki. Mieszamy do połączenia się składników. Na końcu wmiksowujemy roztopione masło (ostrożnie, bo trochę chlapie).

Ciasto przelewamy do formy, na wierzch wysypujemy jabłka i migdały. Pieczemy 45 min. Nie przejmujcie się, jak Wam się jabłka troszkę za bardzo przyrumienią, ale jeśli nie lubicie - przyjkryjcie wierzch folią aluminiową. Pieczemy do suchego patyczka.


Smacznego!

środa, 19 września 2012

Ciasto bananowe z makiem

Mnie się to ciasto kojarzy z dzieciństwem. To taka niezobowiązująca, dość sypka ucierana babka. Poza tym lubię mak. Pamiętam, jak rewelacyjne ciasto z makiem (podobne, choć zdecydowanie bardziej wilgotne - obiecuję wstawić przepis) robiła moja Babcia. W zasadzie robi je nadal i nadal jest tak samo pyszne, ale u mnie to funkcjonuje w kategorii jasnego wspomnienia :)
Tak czy inaczej - to ciasto z gatunku: na szybko, bo goście mają przyjechać na półtorej godziny ;) Sprawdza się. Trzeba się tylko upewnić czy macie mak, bo reszta składników bardzo często po prostu jest.

Przepis znalazłam na Moich Wypiekach. Przerobiłam na bezglutenowe i samowolnie dodałam jeszcze aromat rumowy (bo mi pasuje to tych ucieranych ciast po prostu). Można dodawać lub nie, ale podpowiem cichutko, że sprawdza się również arakowy :)



Ciasto bananowe z makiem

245 g mąki kukurydzianej (lub pszennej, jeśli nie zależy Wam na bezglutenowości)
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki soli
3 łyżki suchego maku
170 g bananów (ja dałam 2 małe banany)
90 ml maślanki lub zsiadłego mleka (u mnie maślanka)
113 g miękkiego masła
150 g brązowego cukru
2 duże jajka kurze lub 8 przepiórczych

kilka kropli aromatu rumowego lub arakowego (opcjonalnie)


Piekarnik nagrzewamy do 180℃. Formę do babki smarujemy masłem i oprószamy mąką (nie trzeba).

Mąkę, proszek, sodę, sól, cynamon i mak mieszamy i odstawiamy.

Banany miksujemy lub ugniatamy na puree i mieszamy z maślanką. Odstawiamy.

Masło ucieramy/miksujemy na gładką, jasną, puszystą masę. Nie przerywając miksowania, dodajemy cukier, a następnie jajka (po jednym kurzym lub po dwa-trzy w przypadku przepiórczych). Po każdym jajku dokładnie miksujemy, zanim wrzucimy następne.
Następnie dodajemy masę bananowo-maślankową. Mieszamy na wolnych obrotach. Na koniec, porcjami dodajemy sypkie składniki (mąkę z dodatkami). Mieszamy krótko - tylko do połączenia się składników.

Ciasto przekładamy do formy, troszkę wyrównujemy i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy 35-40 min., do suchego patyczka.

Chwilę studzimy w formie, potem na kratce.

Wystudzone ciasto posypujemy cukrem pudrem lub lukrujemy (Dorota podaje przepis na niezły lukier cytrynowy - można się dać zainspirować :) ).


Smacznego!

niedziela, 2 września 2012

Najlepszy mus morelowy pod słońcem

Moja mama jest czarodziejką, jeśli chodzi o ten mus. To po prostu arcydzieło! Sztuka prostoty przez wielkie SZ!

Jest cudownie smaczny, słodko-nieuchwytnie-cierpkawy i ma tak piękny kolor, że odegna każdą depresję czy kiepski humor.
Warto zainwestować chwilę w gotowanie i przecieranie przez sito, żeby uzyskać ten boski mus-na-całe-zło :)


Na zdjęciu: z białym serem - jedna z moich ulubionych opcji podania :)


Mus morelowy mojej Mamy (najlepszy!):


1 kg moreli (dojrzałych, słodkich)
1/2 szklanki cukru

garnek z w miarę grubym dnem

Morele myjemy, przekrawamy na pół, wywalamy pestki, wrzucamy do garnka wraz z cukrem i gotujemy na małym ogniu. Od momentu, kiedy morele puszczą sok, gotujemy jeszcze ok. 30 min, żeby trochę zgęstniało. Następnie małymi porcjami przelewamy na gęste sitko i przecieramy (np. drewnianą kulą). Gorący mus przelewamy do słoiczków i pasteryzujemy.


I tyle.

Smacznego!!

czwartek, 23 sierpnia 2012

Mango lassi

NIEZASTĄPIONE na kiepski humor!! Ale nie tylko - cudownie znaleźć je rano w lodówce na pyszne, lekkie śniadanko :)

Aksamitne, rozkosznie słodkie, przywodzące na myśl dalekie, orientalne kraje, kultury, budzące wspomnienia. Cudowne! Musicie tego spróbować!

Przepis żywcem zabrany z Kwestii Smaku.





Mango lassi
(dla 2 osób albo jednej w bardzo kiepskim humorze i... na dodatek głodnej:) )

1 dojrzałe mango (może być bardzo)
1 szklanka jogurtu greckiego
1/2 szklanki chłodnej wody
1 łyżka miodu (jeśli macie mało słodkie mango można dodać więcej lub, jak zaznacza autorka - 1 łyżkę cukru)
szczypta mielonego kardamonu (doskonałe zarówno z, jak i bez)


Mango obieramy, okrawamy miąższ z pestki. Pestkę wyrzucamy, resztą wrzucamy do blendera razem z jogurtem, miodem i wodą. Miksujemy na gładką masę. Ma mieć konsystencję koktajlu.

Propozycja podania: spokojnie można zjeść z płatkami (zamiast mleka), np. gryczanymi (bezglutenowcy, ale glutenowcy też mogą) :)


Smacznego!!

niedziela, 5 sierpnia 2012

Letnie smaki - jogurt grecki z musem morelowym i borówkami amerykańskimi

Deser jest tak prosty, że w zasadzie nie wymaga specjalnego komentarza. Oczywiście - każdy mógł to wymyślić, ale może nie każdy by to zrobił, a więc wszystkim szukającym prostej inspiracji wychodzę naprzeciw :)

W przepisie pojawia się mus morelowy. To ten mus :)



Jogurt grecki z musem morelowym i borówkami amerykańskimi

3 czubate łyżki jogurtu greckiego
5 łyżek musu morelowego
duża garść borówek amerykańskich

Jogurt mieszamy z musem aż nam się zrobią piękne esy-floresy. Posypujemy borówkami. Wcinamy :)

Doskonałe, lekkie śniadanie!

Smacznego!

czwartek, 2 sierpnia 2012

Ciasto z jeżynami, jabłkiem i kruszonką

Nie jest to najlepsze ciasto, jakie w życiu jadłam, ale trzeba przyznać, że jest... niezłe :)
Wilgotne, ale nie ciężkie, bardzo piernikowe (jak dla mnie). Jedyną rzeczą, która mi przeszkadzała są pestki jeżynowe, ale tego chyba nie da się uniknąć. Myślałam, że to wina tego, że jeżyny nie były wystarczająco dojrzałe, ale... one były dojrzałe. Nawet bardzo, więc to raczej nie ten aspekt.

Przepis znalazłam na Moich Wypiekach. Troszeńkę zmodyfikowałam. I tak czy inaczej - polecam.




Ciasto z jeżynami, jabłkiem i kruszonką

250 g mąki kukurydzianej
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1 i 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
30 g cukru muscovado (ja dałam ciemny)
100 g brązowego cukru (demerara)
175 g masła 
1/2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki brązowego cukru (demerara)
1 małe jabłko (umyte, ale nieobrane, starte na tarce o grubych oczkach)
2 duże jajka kurze lub 10 przepiórczych (roztrzepane)
skórka starta z 1 cytryny
225 g jeżyn

Piekarnika nagrzać do 180℃.
Keksówkę 21 x 10,5 cm posmarować masłem i (opcjonalnie) wysypać bułką tartą albo mąką kukurydzianą.

Mąkę wymieszać z proszkiem i sodą. Dodać masło, muscvado i demerarę. Rozetrzeć palcami, jak na kruszonkę. Odłożyć 5 łyżek tej mieszanki kruszonkowej i dodać do nich cynamon i 2 łyżki demerary.

Starte jabłko wymieszać z rozbełtanymi jajkami i startą skórką cytrynową. Dodać do mąki z masłem i cukrem. Wymieszać. Ciasto będzie bardzo gęste. Do tego bardzo delikatnie wmieszać jeżyny. Chodzi o to, żeby zachować całe owoce, więc trzeba mieszać naprawdę ostrożnie.

Ciasto przekładamy do foremki. Wyrównujemy i pieczemy 1 h 20 min. Wiem, długo, ale naprawdę inaczej się nie dopiecze. Po 50 min przykrywamy wierzch folią aluminiową, bo się szybko spieka. Po upływie 1 h 20 min sprawdzamy patyczkiem, czy suche. 

Według mnie najlepsze jest 2 czy nawet 3 dnia.


Smacznego!


sobota, 28 lipca 2012

Kruche ciasto z morelami i płatkami migdałów

Tydzień w pośpiechu, ale z miłymi zdarzeniami, np. z wizytą siostry mojej kochanej, która przywiozła mi kilka litrowych (!) słoików musu morelowego mojej mamy - najcudowniejszego na świecie! - i całkiem pokaźną porcję surowych moreli.
Dzisiejsze ciasto powstało w pewnym sensie w podziękowaniu za smakowitą przesyłkę.

Jest to wersja kruchego ciasta ze śliwkami i orzechami - tyle, że tym razem na morelowo-migdałowo.

Proporcje podam raz jeszcze, uwzględniając modyfikacje :)





Kruche ciasto z morelami i płatkami migdałów



Ciasto:
200 g mąki ryżowej
150 g mąki kukurydzianej*
aromat migdałowy - ile uznacie za stosowne (jeśli ktoś nie lubi - można pominąć)
1 łyżeczka proszku do pieczenia (z lekką górką)
190 g zimnego masła
1/3 szklanki brązowego cukru
1 duże żółtko lub 5 jajek przepiórczych (ja dałam całe, bo oddzielanie białka od żółtka w przypadku przepiórczego jajka jest dość...uciążliwe)
1 1/2 łyżki kwaśnej śmietany 18%

Morele:
1/2 kg moreli (dojrzałych)
5 łyżek płatków migdałów (można też dać posiekane całe migdały uprażone na suchej patelni - będą chrupać)
5 łyżek cukru pudru 


Forma do tarty lub tortownica o średnicy 25 cm.


Mąki mieszamy z proszkiem do pieczenia i cukrem. Wysypujemy na blat lub stolnicę. Dodajemy pokrojone w kosteczkę zimne masło. W środku robimy zagłębienie, do którego wbijamy jajka/żółtko i wlewamy aromat + śmietanę. Dużym nożem siekamy wszystko, żeby masło się rozdrobniło, a śmietana, aromat i jajka wstępnie połączyły z całością. Następnie szybko zagniatamy gładkie ciasto. Formujemy z niego kulę, zawijamy w folię aluminiową lub spożywczą i wkładamy do lodówki na min. godzinę. Można też włożyć do zamrażarki - będzie szybciej. Jeśli obawiacie się, że późniejsze wałkowanie ciasta Wam nie wyjdzie (bo rzeczywiście - czasem bywa to frustrujące), możecie od razu wykleić nim formę (2/3 ciasta, 1/3 będzie potrzebna na wierzch) i już w niej schładzać ciasto. Też się uda :)

W międzyczasie przygotowujemy morele. Myjemy je, suszymy, przekrawamy na połówki, wywalamy pestki. Zasypujemy cukrem i płatkami migdałów. Mieszamy delikatnie. Odstawiamy.

Piekarnik nagrzewamy do 180℃.

Po schłodzeniu, 2/3 ciasta rozwałkowujemy pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia i przenosimy na blachę. Jeśli skorzystaliśmy z opcji łatwiejszej, czyli chłodziliśmy ciasto już w formie, wyciągamy ją tylko z lodówki/zamrażarki.
Na ciasto wykładamy morele (rozcięciem do góry!) z migdałami i cukrem i ścieramy na tarce o dużych oczkach pozostałą 1/3 ciasta - wyjdzie coś na kształt kruszonki ;)

Pieczemy ok. 45 min. Wyznacznikiem gotowości jest zrumieniony wierzch.


Smacznego!!



*oczywiście obie mąki można zastąpić 350 g krupczatki

sobota, 21 lipca 2012

Kruche ciasto ze śliwkami i orzechami

Przepyszna alternatywa dla drożdżówki ze śliwkami! W związku z tym, że z bezglutenowych mąk bardzo trudno jest zrobić ciasto drożdżowe (chyba, że z koncentratu, ale mnie ono nie smakuje), a miałam okrutną wręcz ochotę na śliwki, postanowiłam poszukać czegoś wykonalnego. Długo nie musiałam szukać - znalezione kruche uznałam za wystarczająco smaczną opcję :) I nie pomyliłam się! Ciasto jest lekkie, półkruche, wilgotne od śliwek i odrobinę orzechowe. Myślę, że zasmakuje wszystkim wielbicielom śliwek (a może nawet kogoś do nich przekona? :) ). Polecam!





Kruche ciasto ze śliwkami i orzechami


Ciasto:
200 g mąki ryżowej
150 g mąki kukurydzianej*
1 łyżeczka cynamonu (z lekką górką)
1 łyżeczka proszku do pieczenia (również z lekką górką)
190 g zimnego masła
1/3 szklanki brązowego cukru
1 duże żółtko lub 5 jajek przepiórczych (ja dałam całe, bo oddzielanie białka od żółtka w przypadku przepiórczego jajka jest dość...uciążliwe)
1 1/2 łyżki kwaśnej śmietany 18%

Śliwki:
1/2 kg śliwek (dojrzałych, ale jeszcze cały czas jędrnych)
5 łyżek mielonych orzechów włoskich lub migdałów (ja zrobiłam z włoskimi - zmieliłam pół porcji, a pół drobno posiekałam, ale jednak tak, żeby zostały chrupiące kawałeczki)
5 łyżek cukru pudru (jak lubicie bardzo słodkie słodycze, dajcie 6 łyżek, bo ciasto jest mało słodkie)


Cukier puder do posypania
Forma do tarty lub tortownica o średnicy 25 cm.


Mąki mieszamy z cynamonem, proszkiem do pieczenia i cukrem. Wysypujemy na blat lub stolnicę. Dodajemy pokrojone w kosteczkę zimne masło. W środku robimy zagłębienie, do którego wbijamy jajka/żółtko i śmietanę. Dużym nożem siekamy wszystko, żeby masło się rozdrobniło, a śmietana i jajka wstępnie połączyły z całością. Następnie szybko zagniatamy gładkie ciasto. Formujemy z niego kulę, zawijamy w folię aluminiową lub spożywczą i wkładamy do lodówki na min. godzinę. Można też włożyć do zamrażarki - będzie szybciej. Jeśli obawiacie się, że późniejsze wałkowanie ciasta Wam nie wyjdzie (bo rzeczywiście - czasem bywa to frustrujące), możecie od razu wykleić nim formę (2/3 ciasta, 1/3 będzie potrzebna na wierzch) i już w niej schładzać ciasto. Też się uda :)

W międzyczasie przygotowujemy śliwki. Myjemy je, suszymy, przekrawamy na połówki, wywalamy pestki. Śliwki zasypujemy cukrem i mielonymi orzechami/migdałami. Naprawdę polecam zmielenie tylko połowy orzechów (w przypadku włoskich), a drugie pół - po prostu posiekać. Mieszamy. Odstawiamy.

Piekarnik nagrzewamy do 180℃.

Po schłodzeniu, 2/3 ciasta rozwałkowujemy pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia i przenosimy na blachę. Jeśli skorzystaliśmy z opcji łatwiejszej, czyli chłodziliśmy ciasto już w formie, wyciągamy ją tylko z lodówki/zamrażarki.
Na ciasto wykładamy śliwki (rozcięciem do góry!) i ścieramy na tarce o dużych oczkach pozostałą 1/3 ciasta - wyjdzie coś na kształt kruszonki ;)

Pieczemy ok. 45 min. Wyznacznikiem gotowości jest zrumieniony wierzch.
Jak całkiem wystygnie - posypujemy cukrem pudrem.


Trochę jest z tym roboty (choć nie jest ona trudna, ale długo trwa), niemniej jednak - warto :)


Smacznego!!



*oczywiście obie mąki można zastąpić 350 g krupczatki

środa, 18 lipca 2012

Ciasto ucierane z malinami i kruszonką

Mam tak, że jak napadnie mnie ochota na coś pysznego, nie liczy się ani godzina, ani zmęczenie, ani.. no nic się nie liczy - tylko chęć :) I wczoraj tak właśnie było. O 23:30 zdarzyło się TO - napaść! I cóż mogłam zrobić?
...włączyłam piekarnik.

Przepis jest przeróbką (ale niewielką) ciasta znalezionego na Moich Wypiekach. Jednak ze względu na to, że Dorota przenosi bloga na stronę, nie pokazują się adresy do poszczególnych przepisów i nie jestem wstanie wstawić tu źródła. Powiem Wam jednak, jak znaleźć oryginał - po prostu na stronie Moich Wypieków lub w wyszukiwarce trzeba wpisać "ciasto ucierane z owocami i kruszonką, najlepsze" i się pojawi. No, to mam czyste sumienie :)

A teraz do rzeczy - ciasto jest proste, choć średnio szybkie, ale można je wstawić do piekarnika i pójść się kąpać (jeśli robi się je tak późno)/pracować/czytać czy nawet kosić trawnik ;) i upiec tzw. dwie pieczenie na jednym ogniu. Jest delikatne, trochę wręcz sypkie, lekkie, letnie takie. Pychotka!
(nawet mój młodszy kot chciał spróbować;) )

Spróbujcie i Wy - nie pożałujecie!




Ciasto ucierane z malinami i kruszonką
(na niewielką foremkę o średnicy 18,5-19 cm)


Ciasto:
100 g miękkiego masła
100 g mąki kukurydzianej
20 g mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
80 g brązowego cukru
2 jaja kurze lub 8 przepiórczych
mała szczypta soli
aromat rumowy/arakowy (opcjonalnie, kilka kropli)
300 g malin (może być z małym dodatkiem porzeczek czerwonych, ale z innymi owocami NA PEWNO też wyjdzie :) )

Kruszonka:
75 g mąki kukurydzianej
50 g masła
25 g cukru pudru


Piekarnik nagrzewamy do 180℃. Foremkę - o ile nie mamy silikonowej - smarujemy masłem.

Masło ubijamy na jasną, puszystą masę. Następnie dodajemy cukier ze szczyptą soli. Miksujemy. Dodajemy po jednym jajku. Ubijamy po każdym. Dodajemy aromat (jeśli go używamy). Następnie - mąki i proszek do pieczenia. Mieszamy na wolnych obrotach lub łyżką.

Kruszonka: masło kroimy na kawałeczki, dodajemy mąkę i cukier i zagniatamy. Kiedy uzyskamy konsystencję granulek - kruszonka jest gotowa (raczej osiąga się ten stan szybko:) ).

Ciasto przekładamy do foremki. Wyrównujemy (tak troszkę). Wysypujemy maliny/owoce. osypujemy kruszonką.

Pieczemy 45 min.

Smacznego!


niedziela, 15 lipca 2012

Muffiny bananowe z białą czekoladą i owocami

Taki błyskawiczny wypiek w sam raz z okazji sobotnich gości albo... niedzielnego śniadania :) Nie bardzo słodkie, przedobre z czarną kawą. Podaję dwie wersje, choć dla tej drugiej nie mam zdjęć, bo nie zdążyłam zrobić przed spałaszowaniem :) Obie są bezglutenowe, choć z różnym zestawem mąk - myślę, że spokojnie możecie pokusić się o eksperyment i pomieszać jeszcze inne mąki :) (np. z guinoa czy ryżową. Nawet migdałowa by się tu sprawdziła, jak przypuszczam.).

Wersja 1: zakłada użycie mieszanki mąk (proporcje poniżej): kukurydzianej, sojowej i z amarantusa oraz jeżyn i malin.
(zdjęcia obrazują tę wersję)

Wersja 2: tylko na mące kukurydzianej z jagodami (tutaj w Małopolsce używa się określenia "borówki" - generalnie chodzi o te małe, czarne, leśne kuleczki :) ).




Muffiny bananowe z białą czekoladą i owocami 
(na 12 muffinów)


125 g masła
120 g cukru pudru (jeśli wolicie trochę słodsze - dajcie 130 g)
150 g mąki kukurydzianej*
100 g mąki sojowej
50 g mąki z amarantusa
2 jaja kurze lub 7-8 przepiórczych
1 łyżeczka sody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
3 dojrzałe banany
50 g białej czekolady
60 g jeżyn + 20 g malin (albo w innej proporcji - 80 g w sumie)**
4 łyżki kwaśnej śmietany 18%

Piekarnik nagrzewamy do 180℃. Formę muffinową, 12-dołkową wykładamy papilotkami.

W garnuszku roztapiamy masło. Do roztopionego wsypujemy cukier, mieszamy. Dodajemy rozgniecione banany, kwaśną śmietanę i rozbełtane jajka. Mieszamy na gładką masę.

Mąki mieszamy w misce razem z sodą i proszkiem. Dodajemy do masy maślano-jajeczno-bananowej. Mieszamy (łyżką wystarczy). Na koniec dorzucamy czekoladę (pokrojoną w drobne kawałeczki) i jeżyny/maliny/jagody (w zależności od wybranej wersji). Ostrożnie mieszamy.

Ciastem wypełniamy papilotki i wstawiamy do piekarnika na 20-25 min. Sprawdzamy patyczkiem, czy suche. Jeśli tak - wyciągamy. Studzimy na kratce (jeśli zdążymy:) ).


Smacznego!

*w wersji nr 2: 300 g mąki kukurydzianej
**w wesji nr 2: 80 g jagód

środa, 11 lipca 2012

Czekoladowa tarta z mascarpone, białą czekoladą i porzeczkami

Tarta zainspirowana Chocolate Raspberry Tart Nigelli Lawson (z książki How to Be a Domestic Goddess). Mocno czekoladowa. Oryginalnie z malinami, ale porzeczki jakoś bardziej mi pasowały do słodko-śmietnowego kremu.


Uwagi dwie:
1. Wygląda bardzo elegancko :)
2. Techniczna uwaga: bardzo ważne, żeby dać roztopionej czekoladzie przestygnąć, bo jeśli tego nie zrobicie - krem się zwarzy, rozwarstwi i nici z zagęszczania.





Czekoladowa tarta z mascarpone, białą czekoladą i porzeczkami


Ciasto:
100 g mąki ryżowej
45 g mąki z amarantusa
30 g mąki kukurydzianej*
30 g kakao (gorzkiego)
50 g drobnego cukru
1/4 łyżeczki soli
125 g zimnego masła
1 duże żółtko (lub 4 żółtka przepiórcze - wiem, trochę ciężko się oddziela, ale da się - wierzcie mi)
1 łyżka lodowatej wody


Krem:
250 g serka mascarpone
100 ml śmietany kremówki (30%)
50 g białej czekolady (bezglutenowa jest Goplana)


+ ok. 500 g czerwonych porzeczek (umytych i obranych)


Oryginalny przepis jest na 6 tartaletek (12-cm foremki), ja zrobiłam jedną dużą tartę. Wszystko jedno, z której wersji skorzystacie.


Mąki mieszamy z kakao, cukrem i solą. Wysypujemy na stolnicę lub blat. Masło (zimne!) kroimy w kosteczkę i dorzucamy do kopczyka z suchych składników. Na środku robimy dołek, wbijamy do niego żółtko(-a) i wlewamy wodę. Siekamy szerokim nożem  i szybko zagniatamy ciasto. Zawijamy w folię i wstawiamy do lodówki na min. godzinę. Jeśli po tym czasie ciasto nadal będzie się bardzo kleić - wyklejamy nim formę/formy i wstawiamy na jakieś 20-30 min do zamrażarki.


Piekarnik nagrzewamy do 180℃. 


Po upływie odpowiedniego czasu, wyciągamy ciasto z chłodnego miejsca (lodówki lub zamrażarki), nakłuwamy w kilku miejscach i pieczemy 15 min. Wyciągamy, studzimy.


W tym czasie robimy krem... 
Czekoladę topimy w kąpieli wodnej. STUDZIMY! (to ważne, bo gorąca czekolada sprawi, że krem się zwarzy). Mascarpone ubijamy z kremówką, dodajemy wystudzoną czekoladę. Bardzo delikatnie miksujemy/mieszamy widelcem na gładki krem.


Gotowym kremem wypełniamy czekoladowy spód. Na wierzch bezpardonowo wysypujemy porzeczki. Możemy wstawić całą tartę do lodówki, żeby się schłodziła jeszcze raz, tyle że w całości już :)




Smacznego!




*oczywiście można to zastąpić 175 g mąki krupczatki (w wersji glutenowej) 

czwartek, 5 lipca 2012

Krajanka z czarną porzeczką

Dawno mnie tu nie było, ale wracam powoli.
Dziś ciasto, które przypomina trochę batonik muesli i jest dość specyficzne. Dlaczego? A dlatego, że z czarną porzeczką. Nie każdy lubi, prawda? Ja lubię bardzo to połączenie słodyczy i cierpkości. To taka konkreciara wśród porzeczek :) W każdej formie mile widziana.

A ciasto znalezione zostało w przypływie rozpaczy, że w domu nie ma nic słodkiego. I dobry to był wybór. Oryginalny przepis z Whiteplate przerobiłam na bezglutenowy.





Krajanka z czarną porzeczką


Ciasto:
190 g mąki kukurydzianej
165 g brązowego cukru (demerara)
160 g drobnych płatków jaglanych
1/2 łyżeczki soli
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia (bg)
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cynamonu
150 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę



Wierzch:
500 g czarnych porzeczek (ważymy same kuleczki)
40 g brązowego cukru
łyżka skórki z cytryny
60 ml soku z cytryny (u mnie to było 1,5 cytryny)
1/2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki mąki kukurydzianej
2 łyżki masła (stopionego i ostudzonego)





Piekarnik nagrzewamy do 175℃. Formę 20x22 (ja taką miałam, ale można wziąć większą, jak w oryginalnym przepisie - ciasto będzie po prostu cieńsze) smarujemy masłem i wykładamy papierem do pieczenia (chyba, że mamy silikonową - wtedy tylko wyciągamy z szafki:) ).


W misce mieszamy mąkę, cukier, płatki, proszek, sodę, sól i cynamon. Dorzucamy masło i zagniatamy aż wyjdzie nam coś na kształt kruszonki. Odkładamy szklankę mieszanki, a resztą wyklejamy formę.
Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 15 min.


W tym czasie wyparzamy cytrynę, część skórki ścieramy, sok wyciskamy.
W drugiej misce mieszamy cukier, mąkę, skórkę cytrynową i cynamon (autorka pisze, żeby zmiksować, ja po prostu energicznie wymieszałam). Dodajemy masło i sok z cytryny. Mieszamy dokładnie. Powstałą masą zalewamy porzeczki. Mieszamy, ale nie masakrujemy owoców!


Na podpieczony spód, wylewamy/wykładamy porzeczki. Posypujemy kruszonką i wstawiamy do piekarnika na 40 min. (aż wierzch będzie rumiany).


Wyciągamy. Studzimy całkiem. Kroimy wystudzone.


Smacznego!

czwartek, 7 czerwca 2012

Crumble z rabarbarem

To najlepsze crumble, jakie jadłam! Ten cudowny kontrast pomiędzy bezpretensjonalną słodyczą kruszonki a kwaskowatą intensywnością rabarbaru jest po prostu nie-do-opisania :)
Spróbujcie koniecznie! Crumble robi się w sumie w 45 min, a więc spokojnie można poświęcić na to przerwę w nauce, pracy czy... po prostu 45 min :) A jak pachnie przy tym! Nieziemsko!

Przepis wyjściowy znalazłam na Moich Wypiekach i przerobiłam na bezglutenowy. I wiecie co? Wydaje mi się, że akurat kruszonka zyskuje na bezglutenowości :)







Crumble z rabarbarem

750 g rabarbaru (obranego i pokrojonego na centymetrowe kawałki)
50 g brązowego cukru (w oryginale jest drobny cukier do wypieków)
1 łyżka masła
1 łyżka skrobii kukurydzianej albo ziemniaczanej (ja miałam kukurydzianą)
1 łyżka ekstraktu z wanilii (nie miałam - dałam trochę aromatu waniliowego)

Na kruszonkę:
150 g mąki kukurydzianej
110 g zimnego masła
3 łyżki białego cukru (myślę, że spokojnie można zastąpić go brązowym)
3 łyżki brązowego cukru


Piekarnik nagrzewamy do 190℃.

Rabarbar z cukrem, masłem, skrobią i wanilią podgrzewamy na małym ogniu przez ok. 5 min., aż zrobi się różowy i lśniący.

W tym czasie mąkę mieszamy z cukrami i pokrojonym w kosteczkę masłem (zimnym!). Zagniatamy. Nie ma nam się zrobić jednolite ciasto, a raczej takie grudki kruszonkowe :) Sami zobaczycie - widać, kiedy jest gotowe, gwarantuję.

Do żaroodpornego naczynia (u mnie 28x18 cm) wkładamy rabarbar. Posypujemy kruszonką i wstawiamy do piekarnika na 35-45 min (u mnie było 35 min. i całkowicie wystarczyło).
Po upieczeniu studzimy 15 min. i pałaszujemy (z lodami, z bitą śmietaną czy solo - wszystko jedno - jest pyszne w każdej postaci :))


Smacznego!!