Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2013

Kruche ciasto z powidłami śliwkowymi i kruszonką

Ot, takie sobie proste ciasto :) W zasadzie większość składników powinniście mieć w szafce czy lodówce (no, może w spiżarni). Niby nic szczególnego, a jest tak dobre, że nie pożałujecie!
Przepis na zwykłe półkruche ciasto (z odrobiną proszku do pieczenia) - w zasadzie z głowy :)

Niewiele pracy, a niespodzianka na wieczór/popołudnie cudownie smaczna :) Spróbujcie! Polecam.

A! Ciasto jest bezglutenowe - jeśli Wam to nie do końca pasuje - zamieńcie mąkę kukurydzianą i ryżową - krupczatką (2 szklanki).



Kruche ciasto z powidłami śliwkowymi i kruszonką

1 szklanka mąki kukurydzianej
1 szklanka mąki ryżowej
120 g zimnego masła
1/2 szklanki brązowego cukru (możecie użyć też cukru pudru)
1 opakowanie cukru wanilinowego
1 łyżka kwaśnej śmietany (użyłam 18%)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 jajka kurze (same żółtka) lub 7 jajek przepiórczych (całych)
280 g powideł śliwkowych (słoiczek)


Suche składniki mieszamy. Wysypujemy je na stolnicę lub blat. Masło kroimy w drobną kosteczkę i wstępnie siekamy z suchymi składnikami. Następnie formujemy coś na kształt kopczyka. W jego środku robimy zagłębienie, do którego wbijamy jajka i wlewamy/wkładamy śmietanę. Szybko zagniatamy ciasto. UWAGA: nie zniechęcajcie się, jak Wam się nie będzie chciało sklejać na początku - w końcu się uda. Ciasto dzielimy na dwie części. Jedną wyklejamy formę, np. do tarty, o średnicy 24 cm. Wstawiamy do chwilę do lodówki (na czas rozgrzewania się piekarnika). Resztę zawijamy w folię i wkładamy do zamrażarki (na tę samą chwilę).

Piekarnik nagrzewamy do 180℃.

Ciasto w formie smarujemy równą warstwą powideł. Na wierzch ścieramy na tarce resztę ciasta (na największych oczkach tarki). Wstawiamy do piekarnika. Pieczemy ok. 30 min. do zezłocenia się kruszonki. Studzimy. Pałaszujemy :)



Smacznego!!

niedziela, 2 września 2012

Najlepszy mus morelowy pod słońcem

Moja mama jest czarodziejką, jeśli chodzi o ten mus. To po prostu arcydzieło! Sztuka prostoty przez wielkie SZ!

Jest cudownie smaczny, słodko-nieuchwytnie-cierpkawy i ma tak piękny kolor, że odegna każdą depresję czy kiepski humor.
Warto zainwestować chwilę w gotowanie i przecieranie przez sito, żeby uzyskać ten boski mus-na-całe-zło :)


Na zdjęciu: z białym serem - jedna z moich ulubionych opcji podania :)


Mus morelowy mojej Mamy (najlepszy!):


1 kg moreli (dojrzałych, słodkich)
1/2 szklanki cukru

garnek z w miarę grubym dnem

Morele myjemy, przekrawamy na pół, wywalamy pestki, wrzucamy do garnka wraz z cukrem i gotujemy na małym ogniu. Od momentu, kiedy morele puszczą sok, gotujemy jeszcze ok. 30 min, żeby trochę zgęstniało. Następnie małymi porcjami przelewamy na gęste sitko i przecieramy (np. drewnianą kulą). Gorący mus przelewamy do słoiczków i pasteryzujemy.


I tyle.

Smacznego!!