Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kasza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2013

Mus jaglany z jagodami

No, Kochani, to jest PYSZNE!! A banalne, jak 2 + 2 :) Mus z kaszy jaglanej - deserowy, sycący, piękny. Piękny? Tak!! Ten kolor jest nieprawdopodobny! (na zdjęciach tak tego nie widać)

Wersja ta jest z miodem, ale myślę, że spokojnie można go zastąpić syropem klonowym (akurat nie miałam) i z mlekiem migdałowym (można pominąć, jeśli nie macie albo zastąpić dowolnym mlekiem roślinnym).

A zatem... mus jaglany, voilà!



Mus jaglany z jagodami

3/4 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
pół szklanki jagód
1/4 szklanki mleka roślinnego
łyżka miodu


Wszystko wymieszać i zmiksować na gładki krem (albo mniej gładki - ja lubię czuć drobinki kaszy).


Smacznego!

Przepis dodaję do akcji:

wtorek, 13 grudnia 2011

Pieczone warzywa

Bardzo zimowa potrawa. Niezwykle sycąca.
Warzywa są mączne, słodkie, charakterystyczne dla... pieczonych warzyw :)
Przepis zaczerpnięty od Bei. Dzięki!

Interesujące.

I ślicznie kolorowe :)




Pieczone warzywa z kaszą gryczaną


6 maleńkich buraków
1/2 dyni hokkaido
2 pietruszki (średnie)
2 torebki kaszy gryczanej
pęczek natki pietruszki
orzechy (dowolne, ja akurat miałam nerkowca, choć myślę, że pistacje byłyby smaczniejsze)

sos: 3 łyżki oliwy z oliwek, 3 łyżki soku z pomarańczy (takiego świeżo wyciśniętego), 1 łyżka octu balsamicznego

Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C.

Warzywa obieramy i kroimy w kostkę. Rozsypujemy na blaszce (lepiej nie mieszać, żeby się nie "pobrudziły" od buraków). Skrapiamy oliwą, delikatnie solimy i pieczemy do miękkości - dynię i pietruchę - 30 min, buraki trochę dłużej.

W międzyczasie gotujemy kaszę.

Łączymy jedno z drugim, polewamy sosem, doprawiamy solą i pieprzem, posypujemy posiekaną natką i uprażonymi na suchej patelni orzechami.


Smacznego!

niedziela, 30 stycznia 2011

Pieróg z mąki gryczanej z soczewicą i kiełkami

Uwielbiam stare książki kucharskie! Dziś, z okazji niedzieli i przecudnego słońca, postanowiłam zrobić sobie przyjemność kontaktu z takim właśnie medium. Odziedziczyłam po Babci "Uniwersalną Książkę Kucharską" autorstwa pani Maryi Ochorowicz-Monatowej. Pożółkłe strony, ciemniejsze na brzegach od bezustannego przewracania kartek, pachnąca...antykwariatem (uwielbiam!), wydana pewnie na początku ubiegłego wieku. Czyste piękno.
W tej właśnie książce znalazłam przepis na pierogi z mąki hreczanej, czyli po prostu z gryki. Dziś mąkę gryczaną uważa się za dziwactwo i kupić ją można (za ciężkie pieniądze!) tylko w sklepach ze zdrową żywnością. Kiedyś, taka mąka była stosowana niemal tak często, jak mąka pszenna. Ech, gdzie te czasy! 
Mąka gryczana jest zdrowa i...wytrawna. Podobnie, jak gryczany miód. W przepisie na pierogi zakochałam się od pierwszego wejrzenia :) Uczciwie uprzedzam, że przygotowanie jest procesem raczej długotrwałym, choć zasadniczo nie nadmiernie pracochłonnym. 
Przy przygotowaniach podglądał mnie...kot. Taka wiejska kontrola jakości :)


Przepis oryginalny zmodyfikowałam po swojemu, bo raczej nie darzę szczególną estymą sugerowanego w tekście farszu z mięsa lub płucek cielęcych (!!). Przepis oryginalny podaję, dla chętnych, o zmianach zaraz.


FARSZ (można przygotować dzień wcześniej, żeby już mieć gotowy i wystudzony):
  • pół szklanki ugotowanej zielonej soczewicy,
  • 5 pieczarek
  • pół cebuli
  • garść kiełków na patelnię (to taka mieszanka różnistych kiełków do zakupienia w sklepach większych takich albo ze zdrową żywnością)
  • woreczek kaszy gryczanej
  • sól, pieprz, kurkuma
  • oliwa z oliwek
Kaszę gotujemy zgodnie z wytycznymi na pudełku. Cebulę i pieczarki kroimy w drobną kosteczkę. Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy tam cebulkę i kurkumę (ile, kto lubi - pamiętamy, że zbyt dużo=gorzkie), solimy. Jak się zeszkli, dorzucamy pieczarki i pieprz. Czekamy aż puszczą sok (choć trochę) i dodajemy kiełki i po 2 minutach - soczewicę. Na koniec wszystko przekładamy do kaszy i mieszamy.
Wygląda tak:


Ok, farsz gotowy. Odstawiamy.

Teraz pora na CIASTO.
  • 400 g mąki gryczanej, 
  • dwa jaja kurze lub 6-8 przepiórczych
  • sól
  • kwaśna śmietana (duża) 18%
Stolnicę wyciągamy, odkurzamy jeśli trzeba :), posypujemy mąką gryczaną (pozostałą z tego 0,5 kg, który kupimy, bo nie mamy innej opcji).


Na stolnicę wywalamy składniki wszystkie i zagniatamy, zagniatamy, zagniatamy do uzyskania w miarę gładkiego, nieklejącego się do łapek, ciasta. Nie przejmujcie się - w trakcie wyrabiania ciasto BARDZO się klei, ale to mu przechodzi potem (a przynajmniej powinno). Można tę czynność zrobić też w misce, żeby stolnicy nie brudzić i taką śliczną i gładką pozostawić do wałkowania.
Ciasto ma być mniej więcej takie:


Jak już osiągniemy satysfakcjonujący efekt, zabieramy się za wałkowanie. Dzielimy ciasto na dwie części. Jedną posypujemy mąką troszkę i odkładamy, a druga - na stolnicę. Mączny prysznic, coby się nie kleiło i do dzieła. Wałkujemy na jakieś pół cm albo troszkę cieniej, ale bez przesady. 
Ach! zapomniałam dodać, że ja nie robiłam małych pierożków, ale coś na kształt pierogowej rolady - bardzo dobra wyszła :)
Po rozwałkowaniu, nakładamy farsz. i ostrożnie zwijamy naszą roladkę, żeby przypominała...roladkę :)


Jak nam się to uda, zawijamy zawijańca w posmarowany masłem papier do pieczenia i robimy coś na kształt dużego cukierka albo innej maści paczuszki. Można też posmarować pieroga, a nie papier albo jedno i drugie!

Z drugą partią ciasta robimy dokładnie to samo.

Jak już mamy dwa soczewicowe "cukierki", wkładamy je na blasze do nagrzanego (180 st. C.) piekarnika i pieczemy 1 h 20 min (albo nawet 30!). No niestety. Pieróg się piecze długo, ale warto poczekać :)
Po mniej więcej godzinie można pieroga wyjąć z papieru, posmarować roztrzepanym białkiem i włożyć na 20 min jeszcze do piekarnika - będzie ładnie przypieczony.
Gotowy wygląda trochę, jak pasztet albo rolada ze schabu, czyli tak. Voila!






i w przekroju poprzecznym :)


Życzę Wam dobrej niedzieli i... smacznego!!



środa, 26 stycznia 2011

Soczewicowo-jaglane rendez-vous

Lato w środku zimy? Bardzo proszę - cukinia we własnej osobie. Tak właśnie mi się kojarzy - z pięknym, ciepłym, słonecznym latem. Oczywiście wolę taką sezonową, ale w styczniu raczej o nią trudno. Lubię też soczewicę. Każdą. Postanowiłam dziś porozpieszczać podniebienie takim ciepło-zimnym połączeniem. I tak oto - przed Wami - bardzo udane rendez-vous cukinii, pieczarek, soczewicy i jaszy jaglanej.


Składniki:
1 średnia cukinia 
7 średnich pieczarek
szklanka ugotowanej zielonej soczewicy
jedna mała lub średnia czerwona cebula
1/2 małej białej cebuli
2 ząbki czosnku
kasza jaglana (szklanka ugotowanej)
oliwa z oliwek (2-3 łyżki)
sól, pieprz, kurkuma
kilka listków świeżego rozmarynu


Soczewicę gotujemy w garnuszku z solą i liściem laurowym. Można to zrobić dzień wcześniej.

Na patelni szklimy na oliwie posiekane cebule i czosnek przeciśnięty przez praskę lub bardzo drobno posiekany. W tym celu solimy cebulę (zapobiega to przesmażeniu). Można już teraz dosypać kurkumę (ile się lubi. Uwaga! zbyt wiele kurkumy może sprawić, że potrawa będzie gorzka) - powiedzmy - łyżeczkę.
Po chwili dorzucamy pokrojone w kostkę pieczarki. posypujemy świeżo zmielonym pieprzem (ja wolę mniej, ale jeśli ktoś preferuje bardziej ostre - nie krępujcie się). Jak puszczą sok, dorzucamy pokrojoną również w kostkę (może być niewielka - szybciej się zrobi) cukinię.
Jak cukinia będzie prawie miękka, dodajemy ugotowaną wcześniej soczewicę.

W międzyczasie gotujemy kaszę jaglaną. Proporcje - 2,5:1 (woda/kasza). Kaszę zalewamy wrzątkiem, doprowadzamy do wrzenia (ma bulgotać). Zmniejszamy gaz, dolewamy trochę oliwy i sól. Gotujemy dopóki kasza nie wchłonie całej wody i nie stanie się sypka. Znalazłam też przepis, w którym kaszę należało najpierw uprażyć na suchej patelni z odrobiną oliwy. Ja tego nie robiłam.

Ugotowaną kaszę dorzucamy do tego, co na patelni albo podajemy oddzielnie - jak kto lubi.

Na czubek potrawy dajemy posiekany rozmaryn lub/i orzechy pistacjowe lub ziemne albo pestki (dynia/słonecznik/uprażona pinia).

Szybko, smacznie i absolutnie bezglutenowo!

Smacznego!