niedziela, 2 września 2012

Najlepszy mus morelowy pod słońcem

Moja mama jest czarodziejką, jeśli chodzi o ten mus. To po prostu arcydzieło! Sztuka prostoty przez wielkie SZ!

Jest cudownie smaczny, słodko-nieuchwytnie-cierpkawy i ma tak piękny kolor, że odegna każdą depresję czy kiepski humor.
Warto zainwestować chwilę w gotowanie i przecieranie przez sito, żeby uzyskać ten boski mus-na-całe-zło :)


Na zdjęciu: z białym serem - jedna z moich ulubionych opcji podania :)


Mus morelowy mojej Mamy (najlepszy!):


1 kg moreli (dojrzałych, słodkich)
1/2 szklanki cukru

garnek z w miarę grubym dnem

Morele myjemy, przekrawamy na pół, wywalamy pestki, wrzucamy do garnka wraz z cukrem i gotujemy na małym ogniu. Od momentu, kiedy morele puszczą sok, gotujemy jeszcze ok. 30 min, żeby trochę zgęstniało. Następnie małymi porcjami przelewamy na gęste sitko i przecieramy (np. drewnianą kulą). Gorący mus przelewamy do słoiczków i pasteryzujemy.


I tyle.

Smacznego!!

6 komentarzy:

  1. Mus wygląda naprawdę fajnie. Już go widzę na słodkiej bułce albo jako dodatek do naleśników. Mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Jest Przedobry :) Nawet solo :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. niby taki sobie mus, a arcydzieło! lubię Twojego, taki ciepły, domowy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję! :) Dla mnie to też arcydzieło - sztuka prostoty - niezastąpiona :) Dobrego dnia, Maja!

    OdpowiedzUsuń