wtorek, 1 marca 2011

Dhal, Dal, Daal czyli po prostu grochówka po indyjsku :)

Nie przepadam za takimi przejściowymi porami roku... Kiedy temperatura na zewnątrz mości sobie legowisko gdzieś w okolicach zera, jest mi po prostu zwyczajnie  z i m n o. Najdziwniejsze jest to, że ten okołozerowy ziąb dokucza mi znacznie bardziej, niż syberyjskie mrozy, które niekiedy tę moją okolicę nawiedzają.


W związku z tym nieszczęsnym zerem, zmarzniętą duszą i nagłą koniecznością wewnętrznego ocieplenia, postanowiłam zaserwować sobie gęstą, słoneczną, sycącą i rozgrzewającą indyjską zupę z grochu (tuvur dal - groch ów, można kupić w takich sklepach z przyprawami, zdrową żywnością, ekologicznymi produktami różnymi - raczej w większych miasta albo pewnie...w internecie).

Dhal z warzywami

1 szklanka dalu
4 szklanki wody
3 małe ziemniaki, pokrojone w drobną kostkę
1 marchewka, pokrojona w drobną kostkę
1 cebula średnia
przyprawy: kurkuma, kolendra, kmin indyjski, garam masala, liście laurowe
sól
oliwa z oliwek


Do garnka wsypać suchy groch, zalać go 4 szklankami wody. Zagotować, zebrać szumowiny, wsypać sól (1 płaska łyżka na taką ilość), liście laurowe (4-5) i kurkumę (łyżeczkę). Gotować na małym ogniu jakieś 10-15 min. Potem dorzucić ziemniaki i marchewkę. Gotować dopóki warzywa nie będą miękkie (groch do tego czasu na pewno się rozgotuje - dobrze jest poprosić w sklepie o taką odmianę, która się rozgotowuje właśnie. Są też takie, które naprawdę ciężko do tego stanu doprowadzić).


Na patelni rozgrzać oliwę z oliwek. Wrzucić posiekaną cebulę. Posolić odrobinkę i ok. 5 min poddawać obróbce termicznej na małym gazie (--> zeszklić po prostu). Potem zwiększyć płomień (na średni) i wsypać po łyżeczce: kolendry, kminu i garam masali. Smażyć chwilę, żeby się pięknie aromaty poprzeplatały.
Dorzucić do zupy. Wymieszać. Podawać :)

Smacznego d(h)alowania!




...a ja pędzę na koncert! Bywajcie!

4 komentarze:

  1. coś dla mnie, coś dla mnie dziś :)) Jako wierny fan kremów z soczewicy i wszelkich humusów oraz grochówki harcerskiej, niniejszym obiecuję spróbować tej grochóweczki, jak tylko kupię ten magiczny indiański groszek :D
    buziaki,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Katka, to z pomarańczową soczewicą też się uda pewnie - nie trzeba specjalnie kupować dalu. Ale gdybyś chciała, to mają go na Krupniczej w Naturalnym Sklepiku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. na Krupniczą to mi trochu daleko :D
    ale może u Niemiaszków też gdzieś mają, albo w Gdańsku ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. hehehe, pomyliłam Kasie :) no to w Gdańsku na pewno będzie :)

    całuję!!

    OdpowiedzUsuń