wtorek, 20 września 2011

Cukinia i Kot




Był sobie raz kot. Mały, rozczochrany, brudny kudłacz. Zagubiony i niespokojny.
Przyszedł do domu Człowieka. Rozglądał się długo i uważnie. Penetrował wszystkie zakątki, oswajał sobie przestrzeń. Próbował oswoić człowieka, a człowiek - jego. Dziwna to była walka.
W końcu osiągnęli kompromis. Kot i Człowiek. Człowiek i Kot. 

Teraz Kot śpi spokojnie, mruczy, bawi się i psoci już nie ze strachu czy zemsty, ale z naturalnej potrzeby i ciekawości małego stworzenia. Jest jak dziecko. Nauczył się widzieć siebie w lustrze :) 

Dziś, dumny i blady, przyniósł pierwszy łup - wielkiego pasikonika.  
Fajna przygoda z takim szkrabem :)


A dziś - cukinia. Wersja jesienna. Ciepła, rozgrzewająca, sycąca. Z ulubioną soczewicą. Pyszna z kaszą gryczaną.


Jesienna cukinia z soczewicą i kaszą

2 średnie cukinie
szklanka ugotowanej zielonej soczewicy (z liściem laurowym i solą)
2 małe czerwone cebule lub 1 duża
przyprawy: kurkuma (1 łyżeczka, kolendra mielona: 1/2 łyżeczki, kmin indyjski: 1/2 łyżeczki, garam masala: 1/2 łyżeczki)
2 łyżki oliwy z oliwek
sól - do smaku
kasza gryczana - ile kto lubi

W garnku rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy przyprawy. Smażymy chwilę - kilka(naście) sekund. Dodajemy cebulę. Solimy, szklimy. Wrzucamy pokrojoną w kostkę cukinię. Zmniejszamy gaz i pod przykryciem dusimy aż będzie miękka (ale nie rozgotowana). Pod koniec dodajemy ugotowaną soczewicę. 
Podajemy z kaszą gryczaną. Można polać trochę oliwą, bo danie jest raczej dość suche (ja lubię :) ).

Smacznego!



4 komentarze:

  1. Ależ smacznie w Twojej przystani!
    Cukinia z kaszą bardzo mnie zaintrygowała, a ponieważ jedną i drugą uwielbiam, nie ma wyjścia - muszę spróbować!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. dzięki:) zapraszam częściej! ja też cukinię uwielbiam i może dlatego łączę ja ze wszystkim, co akurat mam pod ręką :) pozdrawiam Cię i życzę udanych eksperymentów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gotująca pani z kotem pozdrawia gotującą Panią z kotem :)
    Przystań z posikonikami to jak raj na ziemi, a i widoki na świat pięknie szerokie.
    Cudny włochacz. Będzie wielki i miziaty jak mój.
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje blogoprogi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oo,jak miło!! Dzięki :) Odpozdrawiamy mocno razem z włochaczem! I w progi wkroczę z przyjemnością. Właściwie to już idę - a co! :)

    OdpowiedzUsuń